Kościół i religia

Przekonania religijne są najczęściej przekazywane z dziada pradziada, przez rodzinę i kulturę, w której dorastamy. Gdy jesteśmy już na tyle dojrzali, by móc dokonywać świadomych wyborów, w większości przypadków jest już na to za późno, ze względu na głębokość, z jaką wierzenia te zostały w nas wyryte. Wówczas już bez głębszej refleksji przyjmujemy je za swoje. W ten sposób już na starcie zabija się w dziecku ciekawość Boga, jego poszukiwanie i otwarcie się na niego, gdyż wszystko ma już odgórnie wtłoczone.

Celem każdej religii powinno być wsparcie duchowego przebudzenia i ułatwienie bezpośredniego połączenia z „boską” cząstką, którą mamy w sobie. Niestety niewiele z nich (o ile w ogóle którakolwiek) spełnia swoje zadanie. Gdyby tak było obecnie o wiele więcej osób żyłoby świadomie – podłączeni do Źródła swojej prawdziwej istoty. Wyeliminowałoby to gro cierpienia z jakim zmaga się ludzkość od niepamiętnych czasów. Niewielu z nas osiąga pełne duchowe przebudzenie i bezpośrednie połączenie z boskością. Za to składamy cześć  Mistrzom, którym się to udało, takim jak choćby Chrystus, Budda czy Krishna.

Poszukiwanie odpowiedzi na zagadnienia, takie jak choćby: skąd pochodzimy, po co tu jesteśmy czy co stanie się z nami po śmierci może wydawać się przerażające. Im dalej drążysz, w poszukiwaniu duchowej prawdy, tym bardziej możesz czuć się samotny, zakłopotany i przerażony. Religia żeruje na tym strachu i zamieszaniu, poprzez dostarczenie odpowiedzi dających złudne poczucie bezpieczeństwa oraz wytchnienie od wewnętrznych poszukiwań. W zamian za to musimy zrezygnować z duchowej suwerenności i wolności wyboru naszych przekonań. Zbawia nas – od odnalezienia naszego prawdziwego Ja.

Aby zinstytucjonalizowana religia mogła funkcjonować musi nas przekonać, że jej potrzebujemy. A aby zawierzyć czemu innemu, najpierw musimy stracić wiarę w siebie. W związku z tym pierwszym zadaniem religii jest doprowadzenie człowieka do jej utraty. Następnie musi przekonać ludzi, że ma odpowiedzi, których oni nie posiadają i które należy przyjąć bez kwestionowania i zadawania pytań.

Gdy pytamy, zaczynamy myśleć – wtedy powracamy do Źródła, które jest w nas. Religia nie może do tego dopuścić, gdyż odpowiedź jaką uzyskasz z reguły będzie inna od tego co sama wymyśliła. Wątpiąc we własne sądy niebawem zaczynamy wątpić w istnienie samego Boga, co wcześniej nie miało miejsca. Ludzie żyjący w oparciu o wiedzę intuicyjną, może nie wiedzieli zbyt wiele na temat Stwórcy, ale wiedzieli, że On jest!

To religia zrodziła agnostyków

Jesteśmy nauczani, że jeżeli Bóg istnieje to wynika również z tego obawa, że gdy zgrzeszymy lub złamiemy któryś z jego nakazów zostaniemy ukarani, a nawet zesłani w piekielne czeluści, by smażyć się tam przez całą wieczność. To brzmi przekonująco, jednak zawsze jakaś część mnie czuła, że to nie prawda. Zastanawiałam się czy rzeczywiście jestem tak niegodna, skąpana w grzechu „pierworodnym” i bezsilna jak wmawiała mi moja religia i wewnętrznie nigdy się na to nie zgadzałam. Nie rozumiałam, że konsekwencje występują tylko w obrębie względności, a nie w dziedzinie Absolutu.

Dlaczego religie zamiast umożliwiać nam pełne połączenie z Bogiem i wspierać nas w przebudzeniu i przypominaniu sobie Kim Naprawdę Jesteśmy, utrzymują nas w pełnym stanie uśpienia pod stertami masy szkodliwych przekonań niemocy zainstalowanych w naszych umysłach?

Jeśli musimy starać się, by udowodnić, że jesteśmy godni miłości Boga i musimy polegać na pośrednikach (księżach, rabinach, guru itd.) – w celu komunikacji z nim, to jak możemy kiedykolwiek nawiązać głęboki duchowy związek z boskością w nas tkwiącą?

Programy religii

kościółWiększość religii oddziałuje poprzez mechanizm kontroli. Jest on często utajniony, a jeśli nie można go rozpoznać to łatwo będzie w niego wpaść. To samo tyczy się osób będących od dawna zwolennikami jakiejś religii. Odejście wiązałoby się dla nich z emocjonalną turbulencją.

Kościół utrzymuje ludzi w uśpieniu przy pomocy programu wstydu i tajemnicy. Programy zawierają pomysłową formułę sterowania za pomocą przekonań odbierających siłę i kontrolę nad własnym życiem, takich jak bezwartościowość, bezsilność, osądzanie i wykluczenie, będących wynikiem bolesnych i wyniszczających emocji mogących trwać nawet całe ludzkie życie.

Instalacja oprogramowania

Większość religii instaluje przekonania na temat „dobra i zła” czy „grzechu i świętości”, powodujące, że ich wyznawcy wierzą, że ich dobre samopoczucie i zbawienie zależą od ich zachowania. Jeśli zaś nie będą posłuszni zostaną osądzeni i ukarani z ekwiwalentem karmy lub potępieni w wiecznym życiu pozagrobowym. To jednak nie jest najgorsze w tym wszystkim! Opór w stosunku do swoich przekonań religijnych automatycznie wywołuje uczucie wstydu, winy, obowiązku lub żalu. Te uczucia, czy nawet strach przed tymi uczuciami może być skuteczniejszym środkiem odstraszającym niż nawet groźba tortur fizycznych.

Najgłębsza część mechanizmu sterowania oparta jest na manipulowaniu emocjami, sprawiającymi nawet, że jesteśmy skłonni karać samych siebie.

Dla przykładu, jeżeli Twoja religia zabrania seksu przedmałżeńskiego, a Ty utrzymujesz stosunki pozamałżeńskie, będziesz się karał poprzez uczucie głębokiego wstydu, poczucia winy, żalu i niegodności.  W rzeczywistości, gdy Twoje myśli będą przeciwne doktrynie religijnej, te silne emocje wywołają uczucie zbliżającego się żalu, co spowoduje, że następnym razem zastanowisz się dwa razy.

To samo odnosi się do takich spraw, jak regularne uczęszczanie na nabożeństwa, dziesięciny/darowizny i innych warunków czy wymogów swojej religii. Twój strach przed poczuciem winy czy żalu kontroluje Twoje zachowanie i sprawia, że możesz robić rzeczy, które nie są dla Ciebie dobre i pożyteczne lub odwodzą Cię od wyrażania swojego prawdziwego Ja. Chodzi o to, że jeśli jesteś emocjonalnie manipulowany, jak możesz w ogóle wiedzieć co jest dla Ciebie najlepsze? Tylko dzięki wolnej woli możesz być zainspirowany/natchniony poprzez swoją wewnętrzną istotę.

Ponieważ kontrola pochodzi z Twojego wnętrza, w postaci twoich własnych przekonań i emocji, to prawdopodobnie nie zdajesz sobie nawet sprawy, że jesteś kontrolowany. Sprawia to, że ten rodzaj kontroli jest nawet groźniejszy niż gdyby ktoś bezpośrednio groził Ci nożem. Kiedy można zidentyfikować zewnętrzne źródła kontroli, sterowanie jest wówczas oczywiste. Jeśli jednak zostały one zaprogramowane w postaci naszych własnych przekonań, powodujących bolesne emocje, staje się wówczas prawie niemożliwym, aby dostrzec że Twoje życie jest pod kontrolą źródła znajdującego się na zewnątrz.

Przewaga nad młodymi i podatnymi

młodzi i podatniU większości ludzi przekonania religijne są instalowane we wczesnym okresie, gdy nie jesteśmy jeszcze zbyt dojrzali, by móc je zakwestionować lub gdy znajdujemy się w bardzo ciężkim momencie w życiu. Na przykład ludzie doświadczający emocjonalnego bólu lub odczuwający chaos i dezorientację, szukają duchowego wsparcia oraz pomocy. Religie bazują na tym, a nawet z tego korzystają. Zwodzą poszukujące jednostki obietnicą bezpieczeństwa i komfortu nie tylko w tym życiu, ale może nawet i po śmierci.

Oddaj moc w zamian za zbawienie

Większość religii nakłania byś oddał im swą moc i zaufał ich przywódcom bardziej niż sobie samemu. Uczy tego, że w celu połączenia się z Bogiem potrzebujemy pośredników duchowych. Jeśli szukasz odpowiedzi w modlitwie lub prosisz o przebaczenie musisz znaleźć pośrednika, gdyż Ty nie jesteś godny, ani wystarczająco „czysty”, aby móc nawiązać bezpośredni kontakt z Bogiem. Najgorszym ze wszystkich przekazów jest: „Nie ufaj sobie”. Tak długo jak będziesz wykonywał to polecenie – pozostaniesz bezsilny wobec zewnętrznej władzy i kontroli. Podtrzymywanie w nas zwątpienia w siebie stanowi zmyślny sposób na podporządkowanie. Sprawujący władzę wiedzą, że w przeciwnym razie ludzkość mogłaby upomnieć się o wszystko co się jej należny.

Jesteś coś wart, gdy spełniasz pewne warunki

W większości religii istnieje niepisany dekret godności, z którym zgadzają się wszyscy praktykujący. Twoja wartość jest zależna od tego czy postępujesz zgodnie z zasadami swojego wyznania- jeśli tak (w zależności od religii lub jej przywódcy) uważany jesteś za godnego. Jeśli Twoje postępowanie jest sprzeczne lub kwestionujesz zasady czy przekonania- jesteś uznawany za niegodnego. Niegodność wywołuje głębokie uczucie wstydu, prowadzące do zachowania tego w tajemnicy.

Osądzanie

Strach przed osądem, wstydem lub byciem przedmiotem plotek jest powszechnie stosowany w celu utrzymania przy sobie zwolenników. Ponieważ osądzanie jest jak śmierć ego, zrobimy niemal wszystko w celu jego uniknięcia. W rezultacie każdy stwarza pozory bycia pokornym wyznawcom, potajemnie ukrywając „złe uczynki”, a ponieważ nikt nie dzieli się nimi otwarcie wydaje się, że wszyscy są święci, co uniemożliwia Ci wypowiedzenie swojej prawdy.

Nie ma miejsca na wątpliwości oraz pytania

Jeśli wydaje Ci się, że ze strony swoich praktykujących przyjaciół możesz spotkać się z ostracyzmem lub możesz zostać zgłoszony do przywódców religijnych nie wyrazisz swoich wątpliwości co do religii i jej liderów. Nie wiesz, że Twój przyjaciel, sąsiad czy członek rodziny może czuć to samo. Osąd i strach jaki mu towarzyszy wspiera podział. Jak to się mówi „Dziel i rządź” i za wszelką cenę utrzymaj zwolenników z dala od pojednania w buncie. Cisza i separacja pozwalają religiom działać bez rzucania się w oczy.

Wykluczenie niewierzących

Zwolennicy często są dobrze „przeszkoleni” w zakresie przekabacania niewierzących z zaprogramowanymi automatycznymi odpowiedziami. Potrafią uderzyć w czuły punkt- obietnicą wiecznego zbawienia, a jeśli to nie poskutkuje, niewierzący jest postrzegany negatywnie, odrzucony jako ignorant oraz wykluczony. Ten rodzaj sprawiedliwości, gdzie wierzący jest w porządku, a niewierzący jest zły to inna forma wyroku i wykluczenia w imię Boga. Nie takie już zresztą w dziejach ludzkości wyrządzano krzywdy w jego imieniu.

Motto często brzmi: „Albo wierzysz i dołączysz do nas albo będziesz wykluczony i uznany za grzesznika”.

Nie twierdzę, że masz porzucić swoje wyznanie – nie o to w tu chodzi. Chodzi o to, że jeśli chcesz zacząć się budzić i odkryć prawdę o tym Kim Naprawdę Jesteś musisz uwolnić się od bezsilności i niemocy. Oznacza to przejęcie swojej mocy ze wszystkich źródeł, w których ją zostawiłeś – włącznie z religią.

Religie istnieją tylko dlatego, że wmówiono nam, że mamy szukać odpowiedzi na zewnątrz siebie. W tym celu musimy czuć się bezsilni, odłączeni i żyć nadal w uśpieniu. Nie uda się to nikomu jeśli będziesz szukał odpowiedzi tam gdzie należy – głęboko w sobie.

Religia kiedyś i dziś

Religia natknęła ludzi strachem przed Bogiem, podczas gdy wcześniej panowało uwielbienie dla Tego Co Jest w całej Jego krasie. Nakazała korzyć się przed Bogiem, gdy wcześniej istota ludzka wznosiła się do niego z radosną ufnością. Kiedyś człowiek szukał ukojenia w Bogu, lecz religia zmieniła to siejąc obawę przed jego gniewem. To religia uznała za wstydliwe ciało człowieka i jego naturalne funkcje – przedtem czczono owe elementy jako najwspanialsze dary życia!

Religia wpoiła nam, że w dotarciu do Boga potrzebujemy pośrednika, podczas gdy kiedyś uważaliśmy iż zbliżamy się do niego przeżywając swe życie w dobroci i prawdzie. I to religia nakazała ludziom wielbić Boga, podczas gdy wcześniej wielbiono go, bo niemożliwym było nieczynienie tego. Oddzieliła człowieka od Boga, człowieka od człowieka, mężczyznę od kobiety – wynosząc mężczyznę ponad kobietę oraz oddzielając Boga od człowieka. Co w istocie stało się przyczyną najdzikszych swawoli, jakich dopuszczono się wobec połowy ludzkiej rasy.

Nie jest to żaden „naturalny porządek rzeczy” tylko życzenie tych, którzy mieli władzę (mianowicie mężczyzn), gdy ustanawiali męski kult, skrupulatnie usuwając całe partie materiału z końcowej wersji swych „świętych pism”, a resztę naginając zgodnie z męskim punktem widzenia świata. Dlatego też kobiety nie mogły pełnić posługi kapłańskiej. A przecież wszyscy zostaliśmy stworzeni na Obraz i Podobieństwo Boga.

Religie zrobiły z Boga Wielką Niewiadomą, zaszczepiając nie miłość bożą, lecz bojaźń. I wcale nie wpłynęły w większym stopniu na ludzkie postępowanie. Nadal się zabijamy, potępiamy, odmawiamy innym racji i prawa bytu. I w gruncie rzeczy to nasze religie zachęcają nas do tego.

Religia mówi: „Jesteś godny, gdy spełniasz odpowiednie warunki”

Przebudzenie mówi: „Jesteś godny bez względu na wszystko”

Religia mówi: „Bez źródeł zewnętrznych jesteś bezsilny”

Przebudzenie ujawnia: „Twoja moc jest dostępna, gdy weźmiesz odpowiedzialność za swoje życie we własne ręce”

Religia dzieli, osądza, odrzuca.

Przebudzenie jest synonimem Jedności.

Budząc się przypominasz sobie Kim Naprawdę Jesteś. Osądzając siebie i innych, tak naprawdę sądzisz Boga.

wiara

Skąd można wiedzieć, że religia czy praktyka duchowa wspierają połączenie ze Źródłem oraz duchowe przebudzenie?

Najważniejsze, żeby Twoja religia czy praktyka duchowa pracowała na Twoją korzyść. Tylko Ty możesz zdecydować co to dla Ciebie oznacza. Oto kilka wskazówek do rozważenia:

  • Twoja praktyka duchowa daje Ci wolność i przestrzeń, aby znaleźć własne odpowiedzi, nawet jeśli nie są one zgodne z jej naukami.
  • Nie jesteś oceniany, karany czy wykluczony za odmienne myślenie i kwestionowanie idei.
  • Twoja praktyka duchowa wskazuje Ci kierunek miłości i jedności, zapewniając przestrzeń do wybaczenia sobie i innym. Dźwiganie starego ciężkiego bagażu, który Ci nie służy- nie pozwala Ci ruszyć z miejsca oraz jest bardzo szkodliwe.
  • Duchowe nauki wznoszą Cię na wyższy poziom świadomości, a także inspirują do wyrażania siebie.
  • Duchowe przekonania są wdrażane poprzez lekcje inicjacji, a nie ze strachu przed karą, karmą lub jakąkolwiek inną formą niemocy. Nie powinny być również manipulowane poprzez poczucie winy, obowiązku czy żalu.
  • Twój nauczyciel duchowy uczy Cię jak rosnąć w siłę, a nie uzależnia od siebie, mówiąc co masz robić, jak myśleć itp.
  • By móc pozostać nadal w grupie nie jesteś proszony o to, żeby osądzać, odrzucać lub wykluczać innych, ani też nie jesteś karany za miłość czy przyjaźń w stosunku do nieprzestrzegających zasad swojej religii.
  • Czujesz się poważany i szanowany przez nauczyciela i kolegów oraz nigdy nie odczuwasz ich wyższości nad sobą. Twoja godność nie podlega dyskusji.
  • Twoja praktyka zachęca Cię do odkrywania swojej prawdziwej Istoty, a także wspiera Cię w tworzeniu osobistej relacji z Bogiem. Doświadczasz bezwarunkowej miłości.
  • Jeśli Twoim zamiarem jest duchowe przebudzenie, praktyka duchowa musi Ci to nie tylko ułatwić, ale wręcz Cię do tego zachęcać.
  • Najważniejsze jest to czy Twoja praktyka duchowa kieruje Cię w stronę wnętrza i czy sprawia, że zbliżasz się do Boga.

Nie wylewaj dziecka z kąpielą

religia a BógNie myl odejścia z kościoła z opuszczeniem Boga. Nie odrzuca się Boga wraz z religią. Bóg został skażony wszelkiego rodzaju fałszywymi przekonaniami – zaczynając od szalonych zasad kończąc na nieuzasadnionym nonsensie. Możesz zostawić wszystko za sobą i odnaleźć go na własnych warunkach, w sposób odpowiedni dla Ciebie.

Opuszczenie społeczności

Zdarza się, że ludzie pozostają wierni religii, gdyż nie chcą opuszczać swojej społeczności. Tolerowanie zasad i dogmatów, które im nie służą, wydają się mieć niewielką cenę za miłość i wsparcie wspólnoty, w której żyją. Cena jest jednak znacznie wyższa niż może się wydawać. Jeśli narażasz swoją wolność, ukrywając swoje prawdziwe uczucia lub ograniczając wyrażanie siebie, dla poczucia akceptacji, prędzej czy późnej doświadczysz głębokich ran duchowych wynikających ze zdrady samego siebie. A jest to zdrada najwyższego rzędu.

Może być to ciężki okres w życiu jednostki, lecz należy pamiętać, że występując z jednej społeczności można wstąpić do innej- odpowiedniej dla siebie. Na świecie budzą się miliony ludzi, a fala ta ciągle rośnie. Pozostawiają niewspierające dogmaty i zasady oraz opuszczają dawne środowiska. Nastał czas, by wspólnie tworzyć uprawniające paradygmaty społeczne, dzięki którym będziemy mogli się rozwijać i Stać Tym Kim Przybyliśmy Tu Być.

Rozwijaj duchowość!

Źródła: 1 , 2

Jeśli tak jak ja interesujesz się zdrowiem i lubisz otaczać się wszystkim, co piękne – ten  newsletter jest dla Ciebie!


21 KOMENTARZE

    • W czasach gdy wszędzie dookoła widzimy laicyzację życia publicznego.
      Gdy władze krajów europejskich niemalże jawnie walczą z katolicyzmem. Właśnie dlatego że wspólnoty katolickie są odporne na masowe „pranie mózgu” serwowane za pomocą środków masowego przekazu.
      W takich to czasach czytam tytuł artykułu że to niby za pomocą religii podporządkowano sobie ludzkość. Znaczy się który z przywódców mocarstw za pomocą religii sobie ludzkość podporządkował??
      Ok. Zanim jednak skrytykuję postanowiłem przeczytać może tytuł napisano ironicznie a ja będę krytykował mądry artykuł.
      Niestety już pierwsze zdania wywołują zdziwienie że ktoś wypowiada się na poważne w końcu tematy bez jakiejkolwiek wiedzy. Zacząłem więc sobie wynotowywać największe bzdury by się do nich odnieść. Jednak jest tego tak dużo że praktycznie cały tekst to totalna bzdura, może przytoczę tylko fragment w którym zrozumiałem co czytam : „Nie jest to żaden „naturalny porządek rzeczy” tylko życzenie tych, którzy mieli władzę (mianowicie mężczyzn), gdy ustanawiali męski kult”. Poniżej to już czysta reklama sekty i zachęta do odejścia od kościoła. To nie tak że ten kto to pisał nie wiedział o czym pisze, właśnie gorzej wiedział że pisze głupoty ale zrobił to celowo by manipulować.
      KŁAMSTWA!!! KŁAMSTWA!!! KŁAMSTWA!!!
      ZANIM ODEJDZIESZ OD KOŚCIOŁA ZAPOZNAJ SIĘ Z JEGO NAUKĄ.
      Gdyby to była prawda co tam piszą o kościele już dawno by nie było wyznawców.

      • Właśnie dlatego jest tyle tzw wyznawców że nie mają pojęcia o szczegółach a zaciągnięto ich cichcem jako niemowlęta ( ukradziono im duszę bez ich woli )

      • Uważam ,ze Pan Krzysztof ,jak najbardziej ma rację. W ten artykuł bardzo umiejętnie wpleciona jest prawda na temat zniewolenia, przez jakies osoby,czy instytucje,ale jest to jednoczesnie pochwałą ,,róbta co chceta”. Uważam ,ze najbardziej widoczne jest to w części zatytuowanej ,,Jesteś coś wart, gdy spełniasz pewne warunki” – moje zdanie…naturalnie,że tak i nie chodzi mi tu o spełnianie warunków osoby ,która chce dysponować moją wolnością,ale chociażby o same przykazania. Wystarczy pomysleć,co dzieje sie z nami ,czy naszymi bliskimi ,gdy nie stosujemy się do nich. Pojęcie wolności jest tu poruszane w szeroko rozumianym aspekcie, zwane przeze mnie rozmywaniem. Wolność to nie tylko prawa,ale i obowiązki. Wiąże sie ona dla mnie z synonimami takich słów jak odpowiedzialność i moralność. Zapewne można sie szczycić wolnością,ale jest tutaj ona pokazana jako podążanie bezrozumne. Są tu stosowane ,nic nie znaczące słowa,jak ,,połącz sie ze swoim boskim ja” – autor sugeruje,ze można wowczas uwielbiać Boga bez posredników….i co dalej…z czym to się wiąże ? z poczuciem wolności ? A gdzie odwołanie sie do praw ustanowionych przez ten ,,boski absolut” ?….nie ma ,więc tu już jest całe pole manewru dla różnych guru,przed którymi tak pozornie nas przestrzega w tym artykule. Obietnice pseudo-szczęścia typu ,,kochajmy sie wszyscy” przez przedsawicieli new age jest rozumiane jako podkradajmy sobie partnerów – wiem o czym pisze ,ponieważ poznałam takich ludzi. Cecha charakterystyczną jest to,ze nie są oni w stałych związkach,co nie jest niczym złym ,dopóki nie rozbija się go komuś innemu. Ten artykuł to klasyczna metoda na usypianie ludzi,a nie na przebudzenie. Dopóki nie będziemy mieć świadomości ,ze za wolnością idzie też potrzeba etyki, tak długo będziemy właśnie zniewoleni .

        • Agnieszko myślę, że cała Twoja obawa o zatracenie moralności w momencie rozstania się z konkretną religią wiąże się z jednym z mitów kulturowych, które do dziś pokutują, a mianowicie z mitem głoszącym, że człowiek zrodzony w grzechu z natury jest zły i niegodny. O tym mówi mit grzechu pierworodnego. Uważam, że gdyby to była prawda, gdybyśmy byli z natury źli, nie ratowalibyśmy dziecka przed upadkiem czy dorosłego albo zwierzęcia przed utonięciem często z narażeniem własnego życia. A tak właśnie postępujemy, gdy działamy INSTYNKTOWNIE, gdy do głosu dojdzie nasza prawdziwa natura.
          Natomiast czując się niegodnym, zrodzonym w grzechu pierworodnym i bezwartościowym nie można jednocześnie połączyć się ze swoją prawdziwą istotą i jej odnaleźć. Jak istota, która ma tak niskie mniemanie o sobie może w ogóle przypuszczać, że jest Tym Kim Naprawdę Jest i chcieć to wyrażać? Poszukiwanie siebie jest często długotrwałym i bolesnym procesem.
          Znajdując się już natomiast w takim stanie nie odczuwasz potrzeby wyrządzania nikomu krzywdy. Wówczas stajesz się tym Kim naprawdę Jesteś. Czyli Miłością, Pięknem i Prawdą. Świadoma Istota zdaje sobie sprawę, że cokolwiek czyni drugiemu czyni sobie, wie, że co jest dobre dla drugiego, dobre jest i dla niej. A co jest złe dla drugiego, złe jest dla niej. I o to w tym wszystkim chodzi, nie robisz czegoś nie ze strachu przed karą i wiecznym potępieniem, ale dlatego, że budząc się nie potrafisz i nie chcesz już tak postępować. To jest odruch serca i nasza natura. Dziecko rodzi się dobre, przekonane o swojej doskonałości, z radością patrzy na świat. Dopiero dorośli wtłaczają w nie wszelkie zanieczyszczenia i nieprawdziwe informacje na temat siebie i świata. Co zresztą skutkuje w przyszłości wieloma problemami.
          Zresztą sama zobacz jaki jest pożytek z najszczytniejszych nawet idei (np. przykazań), jeśli nie wprowadza się ich w życie? Czy naprawdę uważasz, że osoby związane z jakąś religią nie łamią jej przykazań i żyją „jak Pan Bóg nakazał”? Ja z przykrością muszę stwierdzić, że tego nie widzę.
          A z miłością do Boga jest jak z miłością do drugiego człowieka. Albo można kogoś kochać albo się go bać. W przeciwnym razie to jest toksyczna miłość, przynosząca tylko mnóstwo destrukcji i cierpienia.

      • ” Właśnie dlatego że wspólnoty katolickie są odporne na masowe „pranie mózgu” serwowane za pomocą środków masowego przekazu.”
        Kompletny brak swiadomosci i wcale mi sie z tego nie chce smiac.Plakac tez nie bedę, ale zastanawiam sie nad wiedza ludzi o katolocyzmie, religii i ich klamstwach w XXI wieku, czyli w czasach konca tychze barbarzynskich metod , zniewalajacych ludzkosc

      • Właśnie dlatego że poznałem „naukę kościoła”,Biblię,historię powstawania,ewolucji i rozłamów wyznań monoteistycznych,oraz potęgą podświadomości z głęboko wierzącego człowieka stałem się ateistą.Gdyby istniał Bóg,było by tylko jedno wyznanie i nie było by podłości ludzkiej dokonywanych w imieniu Boga.

  1. A moze wyznawcow ktorzy sa bardzo ograniczeni jest wiecej .. 🙂 gdy oczyszczamy ziarna z plew to zawsze plew jest wiecej niz ziaren.. !

  2. W kościele jesteśmy nielegalnie … Nikt się nas nie pytał czy chcemy będąc w pieluchach … Cichcem , podstępnie skradziono nam duszę a przecież to sam Bóg dał nam wolną wolę … Ja tam bynajmniej nie będę występował bo nigdy w nim nie byłem ….

  3. „Kościół utrzymuje ludzi w uśpieniu przy pomocy programu wstydu i tajemnicy.” – oto cała tajemnica tego tematu 🙂 Tak właśnie jest.
    Religia jest pozbawiona jednej mocy, którą za to oferuje Bóg: miłości. To na miłości człowiek ma szansę prawidłowo wyrosnąć. To przez nią (również w relacjach międzyludzkich) człowiek CHCE coś robić lub czegoś nie robić – nie z przymusu, nie z obawy, ale z potrzeby serca.
    „Religie istnieją tylko dlatego, że wmówiono nam, że mamy szukać odpowiedzi na zewnątrz siebie.”- tak! Nic bardziej prawdziwego.

  4. a czy musimy byc w jakims kosciele lub grupie zeby wierzyc w Boga????? religie znieksztalcaja wszystko, a chcac naprawde poznac Boga to trzeba szukac poza religia i kosciolem, bo oni nam prawdy nie powiedza….sama przeszlam dluga droge od totalnej negacji Boga do pelnego zlaczenia z Nim…sama i bez pomocy posrednikow..nigdy nie sluchalam sie nikogo i sama uczylam sie wszystkiego..jesli otworzysz swoje serce to znajdziesz zawsze swoja droge i w koncu Bog bedzie zawsze z toba….jak sie patrzy na to co robi kosciol i jego przedstawiciele to niestety czlowiek traci wiare…BOG JEST MILOSCIA i gdyby wszyscy o tym wiedzieli to niebyloby zadnych wojen i przemocy….wszystko mamy juz w sobie, w swoim sercu…i tam powinnismy szukac

    • Tylko, żeby dotrzeć do siebie trzeba wykonać głęboką pracę nad sobą. A nie każda osoba jest na to gotowa, aby stawić czoło takim wyzwaniom i wyruszyć w tak trudną, wewnętrzną podróż. Dużo łatwiej jest oddać swoje życie w ręce innych, polegać na autorytetach, użalać się nad sobą, narzekać, szukać wszędzie winnych. I błędne koło się zamyka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz nie może być pusty!
Proszę podać swoją Nazwę!