Co roku rak zbiera ogromne żniwo. W 2016 roku w samych tylko Stanach Zjednoczonych zostanie zdiagnozowanych około 1,685,210 nowych przypadków raka. Około 600 tysięcy osób umrze z powodu tej choroby. Według danych z lat 2008-2010 liczba zachorowań na nowotwór rocznie wynosiła 484,8 na 100 tysięcy kobiet i mężczyzn.

W pewnym momencie swojego życia mężczyźni mają aż o 50% wyższe prawdopodobieństwo zachorowania na raka, w przypadku kobiet jest to ok. 35%. W czasach, gdy tak wiele informacji wychodzi na jaw, kwestionowanie dotychczasowego systemu wierzeń staje się już powszechnym zjawiskiem. Ważne przy tym jest, by otworzyć umysł na nowe informacje. Tylko wtedy można będzie dostrzec co tak naprawdę dzieje się na naszej planecie. Dziś nie stanowi już tajemnicy fakt, że wąska grupa korporacji zdominowała niemal każdy aspekt naszego życia, począwszy od energii i edukacji, aż po obecną opiekę zdrowotną.

Rak – przemysł rakowy i farmaceutyczny

Jednym z aspektów opieki zdrowotnej jest przemysł rakowy- biznes wart miliardy dolarów rocznie. Abyśmy mogli iść do przodu i ocalić miliony istnień ludzkich niezbędna jest świadomość i docieranie do coraz szerszego grona z informacjami, które i tak wychodzą już na jaw.

W tym celu należy mieć na uwadze fakt, który już dawno wyartykułował Linus Pauling, doktor medycyny i dwukrotny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii:

“Każdy powinien wiedzieć, że większość badań nad rakiem jest wielkim oszustwem. I że większość organizacji do badań nad rakiem jest abnegackich w ich obowiązkach względem ludzi ich popierających” (źródło)

Powody tego stwierdzenia Pauling dokładnie udokumentował w swojej książce “ Jak żyć dłużej i czuć się lepiej”.

Z kolei dr John Bailer, który spędził 20 lat w sztabie National Cancer Institute, a także był redaktorem ich pisma stwierdził publicznie na spotkaniu American Association for Advancement of Science:

Moja ogólna ocena jest taka, że krajowy program walki z rakiem należy uznać za kompletne fiasko. Wszystkie nasze badania nad rakiem w ciągu ostatnich 20 lat były całkowitą porażką”.

Służba zdrowia a przemysł farmaceutyczny, rak i chemioterapia

Tych kilka cytatów nie unaoczni Ci dokładnie tego co naprawdę się dzieje, za to już dokument poniżej tak. Jest to pierwsza część z serii, chętnym polecam oczywiście pozostałe części (nie wszystkie jednak przełożono już na polski).

Poniższy odcinek zawiera wywiady z wybitnymi specjalistami w zakresie medycyny i zdrowia z całego świata, dzięki czemu wszystko można usłyszeć bezpośrednio z ich ust.

Większość pracowników służby zdrowia, sceptycznych w stosunku do informacji zamieszczonych w poniższym filmie dokumentalnym nie zdaje sobie nawet z tego sprawy, gdyż prawdziwa edukacja medyczna wykracza daleko poza szkoły medyczne. Z filmu poniżej możemy się m.in. dowiedzieć tego, że szkoła medyczna jest głównie narzędziem prania mózgu na rzecz stosowania leków farmaceutycznych. Przeciętny pracownik służby zdrowia nie ma o tym bladego pojęcia. Najzwyczajniej w świecie wie tyle ile go nauczono. A nauczono go tego czego chciano, żeby wiedział.

“Całymi godzinami uczyliśmy się jak stosować specyfiki, które jak wiadomo zazwyczaj pojawiają się na receptach. Tę cząsteczkę się patentuje, co oznacza, że nie można jej znaleźć w przyrodzie, ponieważ nie można jej opatentować, jeśli występuje w przyrodzie i właśnie tego się nas uczy”.

– Dr. Jonathan V. Wright, M.D. Medical Director and Founder

“Lekarzowi robi się pranie mózgu, kiedy kończy studia medyczne, ponieważ szkoły medyczne zatrudniają zbyt wielu subsydiowanych profesorów, których opłacają firmy farmaceutyczne. Z tego powodu profesor nigdy nie powie studentowi “Dlaczego nie weźmiesz i nie spróbujesz witaminy C?” Zamiast tego poleci mu najnowszy lek.”

– Dr. Gary F. Gordon

Cytaty zaczerpnięte z filmu poniżej.

Prawda o raku, monopol przemysłu farmaceutycznego i historia chemioterapii

Niestety, lekarze są dziś po prostu nauczani jak przepisywać leki. Pomimo, że ich wiedza na temat ludzkiego ciała i funkcji w nim zachodzących jest dość dobra, a często mają najlepsze intencje są zazwyczaj wykorzystywani do podtrzymywania agendy. Stanowi to od kilku dekad jedną z głównych przyczyn wzrostu zachorowań. W rzeczywistości błąd medyczny jest trzecią przyczyną śmierci w samych tylko Stanach Zjednoczonych, a lekarze zarabiają na przepisywaniu recept.

Fundacje Carnegiego i Rockefellera a przemysł farmaceutyczny, rak i chemioterapia

Ponad 100 lat temu fundacja Carnegiego i Rockefellera zreformowały program nauczania i stworzyły monopol medyczny eliminując wszelką konkurencję. Przy pomocy swoich darowizn i datków zajęły się ewidentną promocją chemicznego podejścia do leczenia. Zainwestowali pieniądze w badania nad lekami, które można opatentować i sprawili, że “opieka zdrowotna”w głównej mierze zaczęła na tym bazować.

Od tamtej pory, Rockefeller i elity bankowe były w stanie kontrolować i generować olbrzymie zyski z przemysłu farmaceutycznego. AMA – największe stowarzyszenie lekarzy w USA- narzuca paradygmat leczenia raka oraz innych chorób substancjami chemicznymi, silnie lobbując w Kongresie. Publikują także w jednym z najbardziej wpływowych czasopism – JAMA, które w głównej mierze finansowane jest przez reklamodawców farmaceutycznych. Jest również zaangażowane w tłumienie alternatywnych metod leczenia takich jak choćby Royal Rife cancer cure.

“Profesja medyczna jest kupiona przez przemysł farmaceutyczny, nie tylko z punktu widzenia praktyki lekarskiej, ale także z punktu widzenia nauczania i badań naukowych. Instytucje akademickie w tym kraju są opłacane środkami z branży farmaceutycznej. To haniebny proceder.”

– Arnold Seymour Relman (1923-2014), profesor medycyny z Harvardu i były redaktor naczelny New England Medical Journal.

Jest to problem dobrze znany w środowisku medycznym, dlatego John Ioannidis epidemiolog z Stanford University School of Medicine opublikował najbardziej poczytny artykuł w historii Public Library of Science (PLoS) zatytułowanym Dlaczego większość opublikowanych wyników badań jest fałszywa. W raporcie stwierdził, że większość obecnie opublikowanych wyników badań jest fałszywa.

To było ponad 10 lat temu, dziś do mass mediów wieści te przedostają się za sprawą dr Richarda Hortona obecnego redaktora naczelnego The Lancet. Stwierdził on, że połowa opublikowanej literatury może być fałszywa.

 

http://newstarget.com/2016-11-08-chemotherapy-one-of-dozens-of-procedures-shown-to-give-no-benefit-as-explained-by-top-doctors.html
http://www.collective-evolution.com/2016/11/17/the-true-history-of-chemotherapy-the-pharmaceutical-monopoly/
http:[email protected]/documents/document/acspc-047079.pdf
http://www.collective-evolution.com/2016/03/16/following-the-money-whos-really-in-control/
https://thetruthaboutcancer.com/
http://www.bmj.com/content/353/bmj.i2139
http://www.thrivemovement.com/the_12_sectors-health#critical_issues/1049
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1126053/#ref15
http://journals.plos.org/plosmedicine/article?id=10.1371/journal.pmed.0020124
http://www.thelancet.com/pdfs/journals/lancet/PIIS0140-6736%2815%2960696-1.pdf

 

Jeśli tak jak ja interesujesz się zdrowiem i lubisz otaczać się wszystkim, co piękne – ten  newsletter jest dla Ciebie!


2 KOMENTARZE

  1. Lekarzom często brakuje asertywności wobec pacjentów, którzy myślą, że lekarze przepiszą im “magiczne tabletki”, które natychmiast pomogą, co najważniejsze bez wysiłku ze strony pacjenta- bez zmieniania jego przyzwyczajeń żywieniowych, zwiększania aktywności fizycznej, unikania przewlekłego stresu, utrzymywania higieny snu etc. Tymczasem często przepisując leki lekarz zastanawia się, który będzie mniejszym złem (na jedno pomoże, ale pytanie na co i jak poważnie zaszkodzi) i chętnie zostawiłby sobie interwencje farmakologiczne, tam gdzie ich miejsce, czyli jako przedostatnią deskę ratunku, najlepiej tylko doraźnie, w jak najmniejszych dawkach (najlepiej z modyfikacją stylu życia by jeszcze zmniejszyć dawkę albo w ogóle lek odstawić). Lekarze powinni większą wagę przykładać do edukowania pacjentów, ale i pacjenci powinni zacząć interesować się swoim zdrowiem, tym co można poprawić w ich stylu życia, mechanizmami proponowanego leczenia, powinni przejąć odpowiedzialność za swój stan zdrowia (w niektórych krajach faktycznie tak już wygląda praktyka lekarska). Niestety sporo osób jest zbyt leniwych i oczekują szybkich rezultatów…zabawne, ale to samo jest powodem wielu błędnych badań naukowych: duża presja na publikacje, poczucie, że każdy powinien publikować (bo jak nie to zostanie zwolniony), niechlujstwo, brak talentu i przerost ambicji, czasem również niewłaściwy dobór sponsorów (co też jest przecież przejawem oczekiwania na szybki transfer gotówki bez żmudnych próśb o granty, bez dobrego, czasochłonnego przygotowywania wniosków, tylko szybki zysk i sława w środowisku, bez myślenia o kosztach jakie poniesie cała społeczność z powodu takiego zachowania). Tak samo zresztą firmy farmaceutyczne, gdy dotują badania tylko po to by naciskać na ich wyniki, by publikować tylko ich korzystną część (to się na szczęście zmienia)- wszyscy chcą osiągnąć sukces, a rzadko kto jest gotowy na ten sukces uczciwie pracować, niestety. Z tego powodu zdecydowanie warto popracować nad swoimi umiejętnościami weryfikowania informacji: sprawdzania zawsze źródeł, czytania prac w oryginale, zwracania uwagi na wypisane konflikty interesów, sponsorów, przede wszystkim sprawdzania wykonanych statystyk i ocenę “mocy statystycznej” danego badania (ale to niestety wymaga dużego krytycyzmu, intelektu i umiejętności matematycznych i z przykrością muszę stwierdzić, że zupełnie nie jest nauczane w szkołach, tak samo jak nie ma właściwie wcale edukacji prozdrowotnej, a pomysł ustanowienia takiego przedmiotu w szkołach wielokrotnie podnoszony przez Ministerstwo Zdrowia wciąż jest blokowany przez Ministerstwo Finansów- tak jakby leczenie było tańsze od profilaktyki! oraz przez Ministerstwo Edukacji…to już osobny temat, tak jak to dlaczego nie zakaże się na poziomie państwowym alkoholu, papierosów, niezdrowego jedzenia etc.).

    • Marto myślę, że nie zawsze o brak asertywności, ale raczej o brak wiedzy, procedury lub czasami nawet chęci tu chodzi. Ludzie leczący choroby przewlekłe latami mogliby brać i “lekarstwa” i drugotorowo wdrażać zmiany stylu życia, po to by móc stopniowo odstawiać farmaceutyki. Tego nikt im nie zaproponuje. Przyczyn również nie szuka się głębiej, lecz najczęściej maskuje objawy stanu chorobowego.
      A jeśli mowa o edukacji ludzi, to skoro lekarza nikt z zakresu dietetyki, czy efektu placebo specjalnie nie szkoli to skąd przeciętny Kowalski może to wiedzieć? Nie każdy ma przecież dostęp do informacji (np. starsi ludzie), ani nie musi o wszystkim wiedzieć. A ponadto tak się przyjęło, że oddajemy swoje zdrowie w ręce wykwalifikowanego personelu, bo tak nas nauczono i tak jest wygodniej. Dziś już wiadomo, że kwestia zdrowia jest zbyt poważną sprawą, żeby zdawać się tylko na kogoś z tytułem przed nazwiskiem.
      Myślę też, że nie chodzi o jakikolwiek “zakaz na poziomie państwowym” tylko o to, aby ludzie byli na tyle świadomymi istotami, że naturalnym zjawiskiem będzie dla nich nie szkodzenie sobie (i innym) i nie wyniszczanie swojego zdrowia. Wiadomo przecież jaki skutek odnoszą wszelkie zakazy i nakazy i do kogo są kierowane. To kolejny sztuczny twór dla “dzieci w przedszkolu”, a nie inteligentnej, wysokorozwiniętej cywilizacji, która tego nie potrzebuje. Ważne by to było naturalne, a nie wymuszone. Tylko w ten sposób mogą upaść wszystkie sztuczne twory- wymyślone i usankcjonowane przez naszą cywilizację. One same dopóki będą czerpać z tego zysk- z pewnością z tego nie zrezygnują.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz nie może być pusty!
Proszę podać swoją Nazwę!